Książki dla Młodzieży
Książki dla dziewczyn
Autor: Michalina Faliszewska
"Ja jeszcze się obudzę"
Książki dla dziewczyn
Rozdział I (strona 4)
Doktor odpowiedział tylko, że "oczywiście", "jasne" i "przekażę państwa decyzję innym lekarzom". Natomiast mnie zrobiło się trochę głupio. Ja tu sobie śpię, a rodzice już postanowili mnie pokawałkować i rozdzielić moje wnętrzności potrzebującym. Przypomniało mi się, jak przed świętami Bożego Narodzenia u babci Władzi zabijali świnię. Nie pozwolili mi przy tym być, ale potem widziałam, jak dzielili pokrojone mięso. "To dla Wujka Tadka, to dla cioci Krysi, to dla..." Czułam się jak ta zadziabana świnka. Serduszko dla chorej dziewczynki z Katowic, a nereczka dla chorego chłopczyka ze Szczecina. Jednak im dłużej nad tym myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że mam bardzo mądrych rodziców. Mądrych i odważnych. Przecież dla nich byłam tylko na wpół żywa. Gdyby ta druga połowa umarła, to wszystko, co jest we mnie mogłoby pójść prosto do grobu, a tam sobie spokojnie zgnić. Beeee. Albo jakieś robaki, by po tym chodziły... beeee. A tak ta chora dziewczynka z Katowic dostałaby świeże serce i żyłaby 100 lat.
Ciekawe ile ludzkich kawałków można wykorzystać do ratowania innych ludzi? Wyobraziłam sobie tą dziewczynkę, jak leży ciężko chora, a obok lekarz mówi do jej rodziców, że była szansa na szybką transplantację, ale rodzice zmarłego dziecka nie pozwoli zabrać serca. A potem wyobraziłam sobie coś zupełnie odwrotnego. Ta sama dziewczynka, która wcześniej była tak bardzo chora, teraz biega, śmieje się i krzyczy "mam nowe serduszko, nowe serduszko". Zrobiło mi się tak miło, jakbym to ja jej dała nowe życie. Zagalopowałam się do tego stopnia, że byłam gotowa umrzeć, żeby ona mogła być zdrowa. Po chwili jednak przypomniałam sobie o mamie, tacie, Wojtusiu i obietnicy, którą sobie dałam. Będę żyć bez względu na wszystko!
W ciągu dwóch tygodni leżenia w szpitalu wymyśliłam już chyba wszystkie możliwe myśli i odnowiłam wszystkie wspomnienia. Drugi raz nie chciało mi się wracać do tego samego. Nawet jedno z ostatnich najmilszych zdarzeń zaczęło mnie nudzić. Ile razy można powtarzać w głowie chwile, gdy Bartek przysłał mi podczas lekcji karteczkę, a na niej pytanie czy nie chciałabym być jego dziewczyną. Jasne, że chciałam. Wszystkie chciały, a on właśnie do mnie przysłał taki liścik. Odesłałam mu krótką wiadomość. "Może być". Potem trochę się zastanawiałam czy nie powinnam poczekać i trochę potrzymać go w niepewności. Lecz z drugiej strony, gdybym napisała "zastanowię się", albo "zobaczymy", to być może taki sam liścik natychmiast wysłałby do innej dziewczyny. W ten sposób stałam się dziewczyną najprzystojniejszego chłopaka w klasie, a może i w całej szkole. Tak przynajmniej wtedy sądziłam. Tymczasem on po tym liście przestał się do mnie prawie odzywać. Miałam wrażenie, że mnie unika. W ogóle zaczął zachowywać się bardzo dziwnie.