Książki dla Młodzieży
Autor: Michalina Faliszewska
Książki dla nastolatek
"Ja jeszcze się obudzę"
Rozdział I (strona 5)
Czasami widziałam jak na mnie zerka. Nie! Tak po prostu się na mnie patrzył, tylko udawał, że spogląda na coś zupełnie innego. Ja jednak widziałam. Denerwowało mnie to, bo myślałam, że zaprosi mnie do kina, albo na jakiś spacer, a na przerwie będziemy tylko razem, tak jakby na korytarzu nikogo więcej nie było. Przerwa była nawet ważniejsza niż kino, bo wtedy wszystkie dziewczyny mogłyby sobie na nas popatrzeć i pozazdrościć. A tu taka afera! Zamiast ze mną, to bez przerwy przystawiał się do Karoliny. Aż trudno wyobrazić sobie, co wtedy czułam. Raz nie wytrzymałam. Poszłam do łazienki zamknęłam się w kabinie i popłakałam się. Nie dlatego, że tak strasznie zależało mi na Bartku, ale dlatego, że czułam się taka bezsilna. Jeszcze bardziej bezsilna niż teraz, gdy leżę i nie mogę ruszyć nawet małym palcem. Zadzwonił dzwonek, wytarłam oczy i wróciłam do klasy. Na kartce napisałam: "Zrywam z tobą. Kaśka." i rzuciłam do Bartka. Cały czas patrzyłam na niego, a on przeczytał i zrobił się strasznie czerwony. Nie spojrzał w moją stronę, tylko siedział bez najmniejszego ruchu.
Być może mój wyśniony chłopak pozostałby tylko w marzeniach, gdyby nie przypadek. Na następnej lekcji mieliśmy zastępstwo. Każdy robił co chciał, gadał z kim chciał, a nauczycielka nie mogła sobie z nami dać rady. W końcu krzyknęła: "spokój!", ale i to nie pomogło. Potem wpadła na pomysł żeby nas poprzesadzać. Traf chciał, że kazała mi usiąść razem z Bartkiem. Ogólnie biorąc manewr ten nie przyniósł żadnych skutków z jednym wyjątkiem, jak panował bałagan, tak chyba jeszcze się wzmógł. Z niewielkim wyjątkiem. W jednej ławce panował całkowity spokój. Właśnie w naszej. Siedzieliśmy wśród powszechnego zgiełku i milczeliśmy. Byłam na Bartka wściekła i nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Na pięć minut przed dzwonkiem chłopak spytał jakby był niedorozwinięty.
- Dlaczego ze mną zerwałaś?
Tak mnie zaskoczył, że nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Zastanawiałam się tak długo, że pewnie pomyślał, że się na niego pogniewałam i przestał oczekiwać odpowiedzi.
- Bo nigdy nie byłeś moim chłopakiem - powiedziałam nie patrząc na niego.
- Jak to? Przecież się zgodziłaś... Mam nawet twój list - mówiąc to otworzył książkę i zobaczyłam napisaną przeze mnie karteczkę.
Bartek przestawał mi się podobać. Mówił tak, jakby rzeczywiście miał coś z głową. "Jak to? Przecież się zgodziłaś" - powtarzałam w myślach jego słowa. Zgodziłam się i co z tego! Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać i odpowiadać na głupie pytania, ale on znowu mnie zaskoczył.
- Matka dała mi pieniądze, żebym kupił sobie jakieś dżinsy i koszulki. Pójdziesz ze mną do galerii? Połazimy po sklepach... pomożesz mi...