Iga jest studentką piątego roku marketingu i zarządzania na jednej z krakowskich uczelni. Uczy się bardzo dobrze i już teraz ma zapewniony staż w wielkim koncernie. Tak zwani łowcy głów wyszukujący najlepszych z najlepszych co kilka dni dzwonią do niej z propozycjami zatrudnienia. Gdyby jednak nie była przy tym piękną kobietą zdecydowaną na wszystko, nigdy by studiów nie ukończyła. Już na pierwszym roku zaczęła korzystać z usług "sponsorów", którzy za erotyczną uległość finansowali jej potrzebę zdobywania wiedzy.
- Pochodzę z bardzo biednej rodziny - opowiada Iga. - Rodzice chcieli abym skończyła szkołę średnią i poszła do jakiejkolwiek pracy. Jednak ja się uparłam. Musiałam chociaż spróbować. Egzaminy zdałam śpiewająco, a później zaczęły się schody. Otrzymałam co prawda miejsce w akademiku, ale nie miałam ani grosza w kieszeni. Szukałam pracy, ale jedyne co mi proponowano to dużo obowiązków za marne grosze, które i tak nie pozwoliłyby mi żyć i uczyć się bezstresowo. Zdesperowana zadzwoniłam w końcu do pana, który dał ogłoszenie: "Zasponsoruję uległą kobietę". Uznałam bowiem, że cel uświęca środki.
Pierwszym sponsorem Igi był niespełna 70-letni pan Maciej, bardzo elegancki o manierach przedwojennego arystokraty. - Powiedziałam mu, że nie jestem dziwką, która szuka frajerów, a zmuszoną przez życie studentką. Jak dziś oceniam to z perspektywy czasu, to sama nie wiem skąd we mnie było tyle desperacji. Przecież byłam dziewicą, zupełnie nie znającą się na tych sprawach. Jednak wcale nie odczuwałam strachu, a nawet wstrętu do mężczyzny starszego ode mnie o ponad pół wieku.
Mimo, że Iga była przygotowana na utratę cnoty, to pan Maciej nie kwapił się by zdeflorować młodą kobietę. Potrzebna mu była do celów reprezentacyjnych. Pokazywał się z nią wśród swoich znajomych i chociaż ci głośno śmiali się, że adoptował wnuczkę, on był bardzo z siebie dumny, bo wiedział, że mu zazdroszczą.
- Od czasu do czasu prosił mnie o usługi w pewnym sensie erotyczne. Najczęściej było to paradowanie przed nim stroju Ewy lub w samych bardzo skąpych majteczkach podczas zwykłych domowych czynności, np. przy podawaniu kawy, zmywaniu naczyń, odkurzaniu jego dywanu itp. Kilka razy zażyczył sobie abym weszła pod prysznic, a on mnie umyje. Raz się onanizowałam na jego oczach. Był bardzo hojny, dostawałam dwa, nieraz dwa i pół tysiąca złotych, prezenty, a do tego mogłam się u niego uczyć, uciekając z akademika, gdzie można wszystko robić tylko nie można się skupić nad nauką. Niestety po pierwszym semestrze pan Maciej miał zawał serca i choć przeżył, i żyje do dziś, to ja przestraszyłam się, że zakończy życie przy mnie i zaczęłam szukać nowego dobroczyńcy.
Nowy sponsor znalazł się bardzo szybko. Również dał ogłoszenie do gazety na które odpowiedziała Iga. - Tym razem był to jeden wielki niewypał - wspomina studentka. - Pan ten zaprosił mnie do siebie w celu zapoznania. Stanęłam przed drzwiami, zapukałam, a gdy się otworzyły zobaczyłam... profesora z mojej uczelni, z którym tego samego dnia miałam wykład. Gdyby to był czas sesji egzaminacyjnej, to może wyłgałabym się, że przyszłam do niego prosić o pomoc w egzaminie, a tak nie było odwrotu. Liczyłam na to jeszcze, że mnie nie pozna. Tymczasem pan profesor od razu zabrał się do rzeczy. Zaprosił do sypialni i w pięć minut pozbawił cnoty, po czym powiedział: "Będziesz do mnie przychodziła raz w tygodniu i nie musisz się uczyć, masz piątkę". Taki układ mnie nie interesował. Ja chciałam się uczyć, a potrzebowałam pieniędzy. Profesor zrozumiał moje potrzeby, ale nie mógł ich zrealizować. Rozstaliśmy się w zgodzie, a później gdy zdawałam u niego egzaminy z uśmiechem na ustach mówił, że otrzymuje od niego piątkę, a do indeksu wpisywał szóstkę.
Aby uniknąć podobnych wypadków przy pracy Iga postanowiła sama dać ogłoszenie do prasy: "Ładna studentka poszukuje sponsora". Okazało się, że chętnych do sponsorowania jest bardzo wielu. - Gdybym chciała zarobić mnóstwo pieniędzy mogłam rzucić studia i zająć się uszczęśliwianiem panów. Wśród chętnych, byli biznesmeni, politycy, starsi panowie z pokaźnym majątkiem i młodzi chłopcy (nawet szesnastoletni), których tatusiowie i mamusie zarabiali ogromne pieniądze i obsypywali nimi swoją latorośl. Jak to zwykle bywa było też kilku wariatów. Wybrałam 44-letniego biznesmena. Pan Michał jest żonaty, ale to akurat mi nie przeszkadzało. Twierdził, że nie ma czasu na podrywy, a agencje towarzyskie zupełnie go nie interesują. Zanim jednak podjął ostateczną decyzję sfinansował mi badania na choroby weneryczne, AIDS i żółtaczkę. Gdy okazało się, że wszystko jest w porządku wynajął mi kawalerkę i zaczęliśmy się spotykać. Ten układ był bardzo przyjemny. Michał zawsze telefonował i pytał się czy może przyjść, nie szczędził na mnie grosza, a co najważniejsze sypiałam z nim z nieukrywaną przyjemnością. To on mnie nauczył na czym polega erotyczna sztuka. Niestety, w rok później sprzedał wszystkie swoje biznesy, spakował się i wyjechał z rodziną do USA na stałe. Na pożegnanie wręczył mi umowę najmu kawalerki, która była opłacona do końca moich studiów.
Później Iga miała mniej szczęścia. Jej kolejnym dobroczyńcą był trzydziestolatek o apodyktycznym usposobieniu, któremu nadmiar pieniędzy przewrócił w głowie.
- Z Bartkiem byłam trzy miesiące i teraz się zastanawiam dlaczego tak długo. Co prawda szastał pieniędzmi i dzięki temu w tak krótkim czasie oszczędziłam kilka tysięcy złotych, ale... Traktował mnie jak swoją własność, śledził mnie, przychodził na uczelnię, a gdy wychodziłam z kolegą to robił awanturę. Nachodził mnie o najdziwniejszych porach dnia i nocy, sprawdzając czy nie sypiam z kimś innym.Prawdę mówiąc miałam ochotę go zdradzać, bo Bartek był bardzo marnym kochankiem. Kochał się ze mną bardzo często, a każdy stosunek trwał raptem półtorej minuty.
W ciągu niespełna pięciu lat nauki przez łóżko Igi przeszło dwunastu sponsorów. Niektórzy ją podziwiali i traktowali z szacunkiem, a niektórzy wyłącznie używali jako naczynie na spermę. Tak czy inaczej, to dzięki nim Iga za kilka miesięcy będzie bronić pracy magisterskiej. - Nauczyłam się jeszcze jednego - dodaje. - Poznałam męską duszę i już wiem jak owinąć sobie faceta wokół małego palca.
Jeśli chcesz otrzymać informację jakie reportaże są publikowane w internetowej Czytelni Dejzy, ZAREJESTRUJ SIĘ!